Długi, komornik, spółka bez wyjścia, spór, którego nie da się już przeczekać. Prowadzimy sprawy, w których stawką jest majątek — firmowy i prywatny. Od strony sądu widzieliśmy ponad 125 takich historii. Wiemy, jak się kończą i co można zrobić wcześniej.
Sąd w Tallinie zamroził majątek spółki BB Trade Estonia OÜ — operatora giełdy — i powołał tymczasowego syndyka. Postępowanie toczy się w Estonii, więc zgłoszenia składa się bezpośrednio do syndyka estońskiego, a nie w polskim sądzie.
Zgłosiliśmy już 346 wierzytelności o łącznej wartości ponad 30 mln zł. Sprawę prowadzi radca prawny i licencjonowany doradca restrukturyzacyjny — ta sama osoba, która jako syndyk przeprowadziła ponad 125 postępowań upadłościowych, tyle że tym razem po stronie wierzycieli.
Zapis do grupy jest bezpłatny. Sprawdzamy Twoją sytuację i mówimy wprost, czy i co da się zgłosić. Zgłoszenia złożone po 27 października są zaspokajane w ostatniej kolejności — dlatego liczy się każdy tydzień.
Prowadzimy sprawy, w których stawką jest majątek — firmowy albo prywatny. Spółki, które trzeba zamknąć albo uratować. Długi, których nie da się już przeczekać. Spory, które i tak skończą się w sądzie.
Damian Przybyłowski jest aktywnym syndykiem — osobą, którą sąd wyznacza do zarządzania majątkiem firmy, gdy ta upada. Sądy powierzyły mu dotąd ponad sto dwadzieścia pięć takich postępowań. To perspektywa, której nie da się nauczyć z książek: wiadomo z niej, jakie decyzje właścicieli kończą się osobistą odpowiedzialnością, a jakie ratują sytuację. Dlatego doradzamy inaczej — nie od strony przepisu, tylko od strony tego, co się z tym stanie za trzy lata.
Pracujemy dla firm rodzinnych, spółek, instytucji publicznych i osób prywatnych. Biuro mamy w Olsztynie, sprawy prowadzimy w całej Polsce — większość zdalnie, bez konieczności przyjazdu.
Nie prowadzimy „wszystkich spraw". Prowadzimy te, w których wiemy, jak sprawa kończy się w sądzie — bo prowadziliśmy ją już z każdej strony.
Stała cena znana przed startem, procedura dopracowana na setkach spraw i jedna zasada: jeśli w Twojej sytuacji to nie ma sensu, powiemy Ci to w pierwszej rozmowie.
Martwa spółka kosztuje Cię 750–1 200 zł miesięcznie za samą księgowość, a przy jednoosobowej dochodzi ZUS. Zawieszenie tego nie kończy — tylko odracza. Kończymy temat na dobre i legalnie.
Najpierw powiemy Ci to, o co boisz się zapytać: co się stanie z mieszkaniem, ile zostanie Ci na życie i jak naprawdę wygląda kontakt z syndykiem. Dopiero potem rozmawiamy o pieniądzach. Nikt tu nikogo nie ocenia.
Wspólnik przestał się odzywać, a w rejestrze nadal figuruje Twoje nazwisko. Sama rezygnacja napisana z internetu zwykle nie wystarcza — i po latach okazuje się bezskuteczna.
Na kontach zmarłych czeka ok. 660 mln zł. Zgłasza się po nie tylko co piąta rodzina. A jeśli wniosek już złożyliście i ZUS milczy od miesięcy — to też umiemy odblokować.
Każdą sprawą kieruje wspólnik odpowiedzialny za dany obszar praktyki, wspierany przez prawników i doradców grupy.

Kieruje praktyką sporów sądowych, prawa pracy i obsługi instytucji publicznych. Reprezentuje pracodawców i jednostki sektora publicznego w postępowaniach sądowych i administracyjnych.

Kieruje praktyką restrukturyzacji, upadłości i transakcji. Aktywny syndyk — ponad 125 postępowań wyznaczanych przez sądy w sześciu województwach. Ponad 12 lat doświadczenia w obsłudze przedsiębiorstw.
Odpowiedzi na pytania, które najczęściej padają w pierwszej rozmowie. Bez prawniczego żargonu i bez owijania.
Tak, ale nie każdą drogą. Spółki z zaległościami nie wolno po prostu wykreślić — jeśli spółka jest niewypłacalna, prawo wymaga oceny obowiązku złożenia wniosku o upadłość. Zignorowanie tego jest właśnie tym, co po latach kończy się pozwem przeciwko członkowi zarządu z jego prywatnego majątku. W pierwszej rozmowie ustalamy, która z trzech dróg — rozwiązanie, likwidacja czy upadłość — jest w Twojej sytuacji jedyną bezpieczną.
Zawieszenie obniża koszty, ale niczego nie kończy. Spółka nadal istnieje, nadal ma zarząd, nadal jest adresatem pism i nadal biegnie odpowiedzialność związana z niezłożeniem w terminie wniosku o upadłość, jeśli taki obowiązek już powstał. Zawieszenie odracza problem — nie usuwa go. Dla spółki bez długów bywa rozsądne. Dla spółki z zaległościami zwykle tylko powiększa ryzyko.
Sama pełna księgowość to zwykle od 750 do 1 200 zł miesięcznie. Przy jednoosobowej spółce z o.o. dochodzi obowiązkowy ZUS wspólnika — ponad 2 000 zł miesięcznie. Rocznie potrafi to dać kilkanaście do ponad trzydziestu tysięcy złotych za utrzymywanie podmiotu, który nie generuje przychodu. Zamknięcie jest kosztem jednorazowym.
Sprzedaż udziałów nie przenosi odpowiedzialności za okres, w którym pełniłeś funkcję w zarządzie. Ta odpowiedzialność zostaje przy Tobie niezależnie od tego, kto później zostanie wpisany do KRS. Modele oparte na „przepisaniu spółki" na przypadkową osobę zwykle kończą się tym, że wierzyciel i tak wraca do poprzedniego zarządu — tylko kilka lat później i z odsetkami.
Rezygnacja z funkcji jest jednostronna — nie potrzebujesz niczyjej zgody. Ale musi trafić do właściwego adresata i być prawidłowo udokumentowana, bo inaczej po latach okaże się nieskuteczna, a Ty formalnie nadal będziesz członkiem zarządu. To najczęstszy błąd w tego typu sprawach. Przygotowujemy rezygnację, zgłaszamy zmianę i dokumentujemy datę tak, żeby dała się udowodnić w sądzie.
Na przyszłość — tak. Wstecz — nie. Odpowiadasz za zobowiązania powstałe w czasie, gdy pełniłeś funkcję. Dlatego sama rezygnacja to połowa roboty; druga połowa to udokumentowanie, w jakim stanie była spółka w momencie Twojego odejścia. To dokumentacja, która za trzy lata decyduje o wyniku sprawy sądowej.
Udziały mogą zostać sprzedane, a do spółki może wejść osoba, z którą nie chcesz prowadzić interesów. Umowa spółki często zawiera mechanizmy ograniczające zbycie udziałów — trzeba sprawdzić, czy je masz i czy da się jeszcze z nich skorzystać. Im wcześniej, tym więcej opcji.
To najczęstsze pytanie i odpowiedź brzmi: zależy. Jeśli mieszkanie należy do Ciebie, zwykle wchodzi do masy upadłości i zostaje sprzedane — ale wtedy z ceny wydziela się kwotę na wynajem dla Ciebie na okres od roku do dwóch lat, a reszta niespłaconego kredytu hipotecznego zostaje umorzona. Nie zostajesz na bruku z dnia na dzień. Jeśli mieszkanie wynajmujesz albo Twój udział jest niewielki, często nie jest w ogóle sprzedawane. Powiemy Ci to konkretnie w Twojej sprawie, zanim cokolwiek zapłacisz.
Nie. Do masy upadłości wchodzi tylko ta część wynagrodzenia, którą i tak mógłby zająć komornik — kwota wolna od zajęcia zostaje przy Tobie. Część świadczeń, jak alimenty czy świadczenie wychowawcze, jest chroniona w całości. W uzasadnionych sytuacjach można wnioskować o pozostawienie większej części dochodu.
Nie musisz płacić ze swojego rachunku. Zapłacić może osoba bliska — żona, mąż, syn, córka, znajomy — BLIK-iem, przelewem lub kartą; fakturę wystawiamy wtedy na osobę płacącą. To zgodne z prawem i całkowicie jawne. Ta jedna rzecz sprawia, że sprawa w ogóle może ruszyć, a nie kończy się na zdaniu „musi pan zapłacić ze swojego konta".
Bo najpierw oceniamy, czy Twoja sprawa ma szansę — i jeśli uznamy, że nie ma, mówimy to i nie przyjmujemy sprawy. Nie bierzemy każdego, kto zadzwoni. Ocena jest bezpłatna i dostajesz ją przed jakąkolwiek płatnością.
Tak, po spełnieniu warunków ustawowych — kluczowy jest odpowiedni odstęp czasu od wykreślenia działalności. Wnioski byłych przedsiębiorców są bardziej złożone, bo sąd bada okoliczności powstania niewypłacalności i to, czy w odpowiednim czasie złożono wniosek o upadłość firmy. To akurat obszar, który znamy od strony sądu.
Wpis w Krajowym Rejestrze Zadłużonych jest widoczny w czasie trwania postępowania i zostaje usunięty po jego zakończeniu. Informacja o zobowiązaniach pozostaje przez pewien czas w BIK i pierwsze miesiące po zakończeniu bywają trudne. Realnie jednak zdolność kredytowa wraca — w przeciwieństwie do sytuacji, w której latami spłacasz komornikowi i saldo nie maleje.
Nie musisz wiedzieć — sprawdzamy to za Ciebie i bezpłatnie. Środki mogą czekać w czterech miejscach: na subkoncie w ZUS, w OFE, jako tak zwana wypłata gwarantowana oraz jako niezrealizowane świadczenie. Większość rodzin zgłasza się po jedno z nich i nie wie o pozostałych.
Tak i to jest jedna z tych sytuacji, gdzie pomoc prawnika realnie zmienia bieg sprawy. ZUS jest związany terminami, a na bezczynność przysługują konkretne środki — ponaglenie, a następnie skarga. Za przekroczenie terminu należą się odsetki. Sprawy, które stały latami, potrafią ruszyć w kilka tygodni po prawidłowo złożonym piśmie.
Na wniosek o subkonto i OFE terminu nie ma — można wystąpić w każdym czasie. Ale na niezrealizowane świadczenie, czyli ostatnią należną zmarłemu emeryturę lub rentę, obowiązuje nieprzekraczalny termin dwunastu miesięcy od śmierci. Po nim to prawo wygasa bezpowrotnie. Jeśli od śmierci bliskiego minęło już kilka miesięcy, warto sprawdzić sprawę w tym tygodniu.
To zależy od tego, czy zmarły wskazał osoby uposażone, czy pozostawał we wspólności majątkowej i kto należy do kręgu spadkobierców. Zasady są inne dla małżonka, inne dla dzieci. Krąg uprawnionych ustalamy na piśmie na samym początku, żeby nie było niespodzianek po wypłacie.
Powiemy uczciwie, czy da się coś zrobić i ile to kosztuje — zanim wydasz złotówkę. Jeśli Twojej sprawy nie warto prowadzić, usłyszysz to od nas w pierwszej rozmowie.